Dąb Bartek

atrakcje przyrodnicze, dąb Bartek

Dąb Bartek to bez wątpienia najbardziej znane drzewo w Polsce. Warto się pospieszyć, żeby sprawdzić, czy jeszcze stoi.

Dąb BartekDąb Bartek

Flickr, Krzysztof Belczyński

Aby zobaczyć na własne oczy najstarsze drzewo rosnące w Polsce, należy się udać do Zagnańska w województwie świętokrzyskim, czternaście kilometrów na północ od Kielc. To bez wątpienia jedna z największych atrakcji turystycznych nie tylko w okolicy, ale i w całych Górach Świętokrzyskich.

Dąb Bartek swoją popularność zawdzięcza oczywiście rozmiarom i wiekowi. To bez wątpienia największe i jednocześnie najstarsze drzewo w Polsce. Największe, bo ponad trzydziestometrowej wysokości, o obwodzie pnia prawie dziesięć metrów, a średnica korony wynosi ponad czterdzieści metrów! Najstarsze – choć historię, że został zasadzony przez króla Bolesława Chrobrego (albo że Chrobry pod nim wypoczywał, korzystając z przyjemnego cienia) należy jednak włożyć między bajki. Tradycja mówi, że dąb ma ponad tysiąc dwieście lat, ale badania dendrologiczne dają mu najwyżej około 680 lat. Cezary Pacyniak w publikacji z 1992 „Najstarsze drzewa w Polsce” podał wyniki swoich badań, według których ówcześnie wiek Bartka wynosił 654 lata.

 

Bartek to dąb. Dodajmy dla uściślenia – dąb szypułkowy (Quercus robur). W roku 1954 uznany został za pomnik przyrody i objęty szczególnąa ochroną. Ale już w latach 20. ubiegłego wieku obumarłe fragmenty pnia wnętrza drzewa zabezpieczono betonowymi plombami. Dla ochrony drzewa postawiono także podpory teleskopowe i zamontowano instalację odgromową. Niestety próchnienie pnia stanowi nadal bardzo poważny problem dla faktu istnienia Bartka, który już i tak poważnie ucierpiał w wyniku pożaru w roku 1906, oraz uderzenia pioruna w roku 1991. Piorun poważnie uszkodził wtedy jeden z konarów drzewa i spowodował zapalenie się pnia.

Z tym drzewem związanych jest wiele legend. O jednej z nich już wspominałem – zasadził go Bolesław Chrobry i odpoczywał w jego cieniu. Już na pierwszy rzut oka, nawet bez badań dendrologicznych widać, że ta opowieść jest mało wiarygodna. Inna legenda głosi, że w jego pniu Jan III Sobieski i królowa Marysieńka ukryli skarb wielkiej wartości, ale co to by mogło być – przypowieść nie precyzuje, a sprawdzić nie bardzo jest jak.

Wiadomo za to na pewno (bo to akurat widać dość wyraźnie), że na pniu Bartka, od strony południowo-wschodniej zawieszone są dwie figury ukrzyżowanego Chrystusa, odlane prawdopodobnie w miejscowych fabrykach żelaza. Na jednej z figur widoczny jest rok 1853. Według ustnych przekazów, miały one być umieszczone na pamiątkę powieszenia na Bartku dwóch oficerów powstańczych z powstania styczniowego. Według innej wersji podania, odlew miał być zawieszony na pamiątkę zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem, a drugi został umieszczony na Bartku na pamiątkę wygaśnięcia epidemii cholery w 1853 r.

A teraz będzie ciekawostka – być może Bartek będzie miał potomstwo... Na początku kwietnia roku 2014 z dębu Bartek pobrano dziesięć półtorametrowych zdrewniałych pędów. Materiał został pobrany jeszcze przez sezonem wegetacyjnym, a jak zapewniają naukowcy – zabieg ten nie wpłynie negatywnie na stan zdrowotny i wzrost dębu. Jak tłumaczy dr Paweł Chmielarz z Instytutu Dendrologii PAN, który kieruje projektem, pobrane pędy stały się materiałem wyjściowym do wyprowadzenia pędów zielnych w kulturach in vitro. Potem będą one ukorzenione. Według naukowca proces nie jest łatwy, z powodu obniżonej dynamiki wzrostu materiału pobranego ze starych drzew.

W drugim etapie badań wykorzystana zostanie metoda kriokonserwacji – z pędów zostaną pobrane pąki kątowe, które będą potem przechowywane w niskiej temperaturze, minus 196 stopni Celsjusza. W takiej temperaturze zatrzymuje się wszelka aktywność biologiczna, łącznie z procesami biochemicznymi, co pozwala na długie przechowywanie części roślin.

Dlaczego tak? Ano, Bartek jest już w tak sędziwym wieku, że praktycznie nie rodzi żołędzi. W roku 2013 było ich zaledwie kilkanaście... Jeśli więc mają powstać sadzonki tego wspaniałego drzewa – to jest jedyna metoda.

A na koniec będzie optymistycznie: zwiedzanie Bartka jest bezpłatne, ale za parking w bezpośrednim sąsiedztwie trzeba zapłacić. Na szczęście – tylko 3 złote.

Bartek to dąb. Dodajmy dla uściślenia – dąb szypułkowy (Quercus robur). W roku 1954 uznany został za pomnik przyrody i objęty szczególnąa ochroną. Ale już w latach 20. ubiegłego wieku obumarłe fragmenty pnia wnętrza drzewa zabezpieczono betonowymi plombami. Dla ochrony drzewa postawiono także podpory teleskopowe i zamontowano instalację odgromową. Niestety próchnienie pnia stanowi nadal bardzo poważny problem dla faktu istnienia Bartka, który już i tak poważnie ucierpiał w wyniku pożaru w roku 1906, oraz uderzenia pioruna w roku 1991. Piorun poważnie uszkodził wtedy jeden z konarów drzewa i spowodował zapalenie się pnia.

Z tym drzewem związanych jest wiele legend. O jednej z nich już wspominałem – zasadził go Bolesław Chrobry i odpoczywał w jego cieniu. Już na pierwszy rzut oka, nawet bez badań dendrologicznych widać, że ta opowieść jest mało wiarygodna. Inna legenda głosi, że w jego pniu Jan III Sobieski i królowa Marysieńka ukryli skarb wielkiej wartości, ale co to by mogło być – przypowieść nie precyzuje, a sprawdzić nie bardzo jest jak.

Wiadomo za to na pewno (bo to akurat widać dość wyraźnie), że na pniu Bartka, od strony południowo-wschodniej zawieszone są dwie figury ukrzyżowanego Chrystusa, odlane prawdopodobnie w miejscowych fabrykach żelaza. Na jednej z figur widoczny jest rok 1853. Według ustnych przekazów, miały one być umieszczone na pamiątkę powieszenia na Bartku dwóch oficerów powstańczych z powstania styczniowego. Według innej wersji podania, odlew miał być zawieszony na pamiątkę zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem, a drugi został umieszczony na Bartku na pamiątkę wygaśnięcia epidemii cholery w 1853 r.

A teraz będzie ciekawostka – być może Bartek będzie miał potomstwo... Na początku kwietnia roku 2014 z dębu Bartek pobrano dziesięć półtorametrowych zdrewniałych pędów. Materiał został pobrany jeszcze przez sezonem wegetacyjnym, a jak zapewniają naukowcy – zabieg ten nie wpłynie negatywnie na stan zdrowotny i wzrost dębu. Jak tłumaczy dr Paweł Chmielarz z Instytutu Dendrologii PAN, który kieruje projektem, pobrane pędy stały się materiałem wyjściowym do wyprowadzenia pędów zielnych w kulturach in vitro. Potem będą one ukorzenione. Według naukowca proces nie jest łatwy, z powodu obniżonej dynamiki wzrostu materiału pobranego ze starych drzew.

W drugim etapie badań wykorzystana zostanie metoda kriokonserwacji – z pędów zostaną pobrane pąki kątowe, które będą potem przechowywane w niskiej temperaturze, minus 196 stopni Celsjusza. W takiej temperaturze zatrzymuje się wszelka aktywność biologiczna, łącznie z procesami biochemicznymi, co pozwala na długie przechowywanie części roślin.

Dlaczego tak? Ano, Bartek jest już w tak sędziwym wieku, że praktycznie nie rodzi żołędzi. W roku 2013 było ich zaledwie kilkanaście... Jeśli więc mają powstać sadzonki tego wspaniałego drzewa – to jest jedyna metoda.

A na koniec będzie optymistycznie: zwiedzanie Bartka jest bezpłatne, ale za parking w bezpośrednim sąsiedztwie trzeba zapłacić. Na szczęście – tylko 3 złote.

Przyglądałeś się kiedyś porcelanowej filiżance? Ciekawa myśl: jak ...

Mazowiecki hotel Manor House SPA w X Edycji ...

Dotknij średniowiecznych rzemiosł Gór Świętokrzyskich. Poczuj magię średniowiecza ...

Pięknie odrestaurowany Pałac w Kielcach wydaje się być ...

Z jednej strony – Łysa Góra, miejsce owiane ...

Zamek w Kurozwękach co roku przyciąga turystów z ...

nocleg

gastronomia

rozrywka

atrakcje

http://veturo.pl/article/1142/dab-bartek-atrakcja-turystyczna-swietokrzyskie/