Rozewie – atrakcja skrywająca mroczną tajemnicę

Rozewie- latarnia morska

Rozewie – kiedyś wojskowe osiedle, dziś turystyczna atrakcja wabiąca turystów nie tylko morskimi  plażami, ale i mrocznymi sekretami. Historia nieraz zatoczyła tutaj koło i zostawiła ciekawe ślady.

Rozewie – atrakcja skrywająca mroczną tajemnicęMorze Bałtyckie

Bartlomiej Mostek / Foter / CC BY

Niegdyś Rozewie było małym wojskowym osiedlem, z czterech stron otoczonym lasem, z jednym sklepem i stadionem. Do niedawna uznawane było również za najdalej wysunięty punkt na północ. Niestety, morskie fale ciągle zajmują brzeg i podmywają klify, przez co miejscowość ten zacny tytuł straciła. Nie przeszkodziło mu to jednak stać się popularną miejscowością turystyczną, do której przyciąga przyjezdnych prawie dwustuletnia latarnia, mroczne legendy i czysta plaża.

Gwoli ścisłości, niewielka miejscowość może się pochwalić dwiema latarniami morskimi, kiedyś przez mieszkańców Rozewia nazywanymi „starą” i „nową”. Stara (najstarsza w Polsce) funkcjonuje do dziś. Jej światło rozbłyska o zmroku co trzy sekundy, wskazując odległym o około 48 kilometrów od brzegu statkom drogę. Latarnię wybudowano  w 1822 roku. Od tego czasu była dwukrotnie podwyższana. Obecnie ma wysokość 33 metry, zbudowana jest z części murowanej białej i metalowej czerwonej. Na początku światło latarni dawała lampa na olej rzepakowy, później lampa naftowa, a od 1910 roku  – lampa elektryczna. Dwadzieścia lat temu w latarni zamontowano stację GPS, aby móc lokalizować położenie  pobliskich statków. Trudno przecenić jej znaczenie dla okolicznej żeglugi.

Nowa, niższa latarnia nie działa od 1910 roku. Jej żywot był dość krótki – jedynie 35 lat. Zbudowana została w jednym celu: aby światło Latarni w Rozewiu można było odróżnić od tej w Helu. Postawienie drugiej latarni miało po prostu odróżnić podwójne światło z Rozewia od helskiej sygnalizacji świetlnej. Nowa latarnia przestała być potrzebna, gdy starą wyposażono w nowe, charakterystyczne oświetlenie elektryczne.

Istnieje wiele legend związanych z Przylądkiem Rozewie. Można je wyczytać m. in. w książce "Klechdy domowe" Hanny Kostyrko. Jedna z legend mówi o tym, że w starej latarni swój pokój miał Stefan Żeromski. Podobno napisał w nim jedną ze swych powieści , „Wiatr od morza”. Jaka jest prawda? Pisarz faktycznie przyjeżdżał na Rozewie i zatrzymywał się w latarni. Samą powieść spisał jednak w Warszawie. Pokój Żeromskiego, podobnie jak i całe muzeum stworzone w latarni, jest dziś udostępniane turystom od maja do września. Możecie w nim podziwiać starą lampę elektryczną, niegdyś zamontowaną w rozewskiej latarni, oraz prześledzić ewolucję tego typu obiektów od starożytności do dnia dzisiejszego. Wyjątkowym eksponatem jest tzw. soczewka Fresnela – wyjątkowo cienka i skuteczna w rozpraszaniu światła, nawet na dużą odległość. Ceny biletów do latarnianego muzeum: 8 zł (normalny) i 5 zł (ulgowy).

Jedną z moich ulubionych legend dotyczących Rozewia była ta o szwedzkich żołnierzach zamienionych w buki rosnące na skarpie przed latarnią. Klątwę na najeźdźców rzuciła córka sołtysa, Agnieszka, jako zemstę za zabicie swego ukochanego podczas jego warty na latarnianym posterunku. 

Schodząc na plażę drewnianymi schodami (było ich około 300), z prawej strony latarni, często podziwiałam drzewa dębowe, na których wyryte są różne inicjały. Starsi mieszkańcy miejscowości opowiadali wtedy, że dwa z tych dębów, przytulone do siebie, to Agnieszka i jej ukochany, którzy na zawsze chcieli pozostać razem. Niestety inicjały wyryli turyści-niszczyciele, a stare schody z powodu ciągłego podmywania klifu zostały wyłączone z użytku. Teraz na plażę można zejść nowymi schodami wybudowanymi z lewej strony latarni. Dębów zakochanych już nie zobaczycie, ale bukowy las „przemienionych Szwedów” owszem. Niektóre z drzew liczą sobie 200 lat, obwód ich pnia wynosi nawet 3 metry.

Kolejnym wspomnieniem z dzieciństwa spędzonego na Rozewiu jest walka z żywiołem i sztormy oceniane na 10 w skali Beauforta. Pomimo że osiedle osłonięte było lasem, zdarzało się, że wiatr wybijał szyby w samochodach czy oknach klatek. Jednak po takim sztormie można było znaleźć na plaży wyjątkowo piękne skarby: muszle, kolorowe kamyki, konary, których kształty dawały pole wyobraźni plastykom. Niestety, podczas sztormów woda podmywała także same klify, dlatego plażę oddziela od nich falochron, którym często spacerowało się wzdłuż brzegu.

Rozewska plaża jest piaszczysta, ale dość wąska. Są też miejsca, w których całą jej szerokość zajmują nagromadzone przez morze kamienie, jak również miejsca zacienione przez drzewa. Plusem jest to, że nie ma na niej zbyt wielu turystów, dlatego każdy znajdzie tu swoją samotnię, w której będzie się mógł wyciszyć.

Rozewskie lasy to także istny raj dla grzybiarzy. Wokół dawnego wojskowego osiedla znajdują się lasy iglasto-liściaste. Po deszczach, sztormach jest tu wysyp wszelkiego rodzaju grzybów. Dominują jednak maślaki, prawdziwki i kozaki. Często też można spotkać kanie.

Pomiędzy Rozewiem a Jastrzębią Górą znajdziemy Lisi Jar –  liczący około 350 metrów wąwóz w bukowym lesie, który prowadzi prosto do Morza Bałtyckiego. Jeśli nie macie ochoty schodzić na plażę schodami przy latarni, możecie zrobić sobie spacer tą doliną. Wejścia strzeże obelisk z orłem, który ma przypominać o tym, że lądował tu król Zygmunt III Waza wracający z nieudanej krucjaty po koronę Szwecji.  Być może on także rzucił okiem na polskie morze i poczuł się uspokojony jego szumem... jak wielu innych odwiedzających Rozewie przyjezdnych z całej Polski.

 

Wybór noclegu na rodzinne wakacje nad morzem jest ...

Co roku setki Polaków szukają tego cennego pierwiastka ...

Serdecznie zapraszamy do Chłapowa, miejscowości malowniczo położonej nad ...

Całoroczny pensjonat z basenem, położony nad morzem w ...

Dla wczasowiczów przebywających w nadmorskich miejscowościach Scena Kulturalna ...

Ci, którzy lubią odkrywać niewielkie malownicze miejscowości, z ...

nocleg

gastronomia

atrakcje

http://veturo.pl/article/1173/rozewie-atrakcja-skrywajaca-mroczna-tajemnice/