Giszowiec – zielona oaza Górnego Śląska

Giszowiec, atrakcje turystyczne Katowic

Giszowiec, dzielnica Katowic wyglądem odbiega od typowych obrazków śląskich miast. Zamiast ulic ciasno zastawionych familokami, dymu unoszącego się z kominów oraz mahoniowej czerwieni, szarości cegieł widać osiedle-ogród, w którym zamiast kwiatów wyrosły kolorowe domki pośród drzew...

Giszowiec – zielona oaza Górnego ŚląskaGiszowiec, Katowice

foto Ewa Mościpan

Giszowiec jak większość górnośląskich osiedli zostało zaprojektowane z myślą o mieszkaniach dla górników z pobliskiej kopalni. Kiedy pierwszy raz przyjechałam tutaj, widok osiedla przywiódł wspomnienia z transylwańskich miasteczek. Wszystko za sprawą oryginalnej zabudowy, której nie widziałam w żadnych innych miejscach. Giszowskie domy są kolorowe, mają wysokie dachy, a w nich charakterystyczne okna przypominające kocie oczy. Domki są nieregularnie porozrzucane po całym osiedlu, otoczone zielenią. To sprawia, że całość wygląda niczym zaczarowana, baśniowa wioska. Podobnie jak pobliski i znany Nikiszowiec, osiedle Giszowiec choć mniej popularne, z pewnością jest unikatem w naszym kraju.

Centrum stanowi park z muszlą koncertową oraz kręta uliczka. Znajduje się przy niej uroczy mały domek, a w nim od wielu lat mieści się cukiernia. Osobiście polecam spróbować puszyste śnieżnobiałe bezy. Jeśli natomiast chcemy przekąsić coś konkretnego można udać się do niewielkiej pizzerii znajdującej się po drugiej stronie skweru. Choć miejsce wydaje się bardzo niepozorne, pizza pozytywnie zaskakuje smakiem.

 

Można też wybrać się do tutejszej restauracji w parku zwanej Dworek pod Lipami albo znajdującej się w odrestaurowanym pięknym białym domu otoczonym dla odmiany kasztanami. Wszystko przypomina bardziej dworek w środku parku. Ciekawostką jest to, że na terenie Restauracji pod Kasztanami znajduje się pole do minigolfa, a alternatywą dla niego jest leżące nieopodal boisko zwane bulodromem. Takie miejsca w Polsce należą do rzadkości, gdyż gra na boisku zwana „la petanque” jest typową rozrywką francuską.

Idąc od strony centralnego parku uliczką, która wznosi się i opada zaintrygował mnie dom, na którym widnieje tablica z napisem „tutaj tworzył Ewald Gawlik”. Okazuje się, że katowicka dzielnica miała swojego Van Gogha (tak nazywano artystę). Malarz tworzył obrazy przedstawiające życie codzienne w dzielnicach takich jak Giszowiec, Nikiszowiec czy Szopienice. Do dziś jego prace można oglądać w katowickich galeriach sztuki. Myślę, że sam Giszowiec również ma w sobie coś co przyciąga coraz częściej artystów. Atmosfera jest tutaj cicha, spokojna pełna swoistej magii, domek o nieregularnych kształtach wśród zieleni mógłby stanowić inspirujące miejsce na pracownię.

Uleganie niepowtarzalnemu klimatowi jaki tutaj panuje nie dotyczy zresztą tylko artystów. Nie bez powodu powstał tutaj ośrodek wypoczynkowy, w którym turyści mogę relaksować się nad dwoma zbiornikami usytuowanymi w lesie nieopodal Giszowca. Kto by pomyślał, że centrum Katowic może być doskonałym miejscem na relaks pośród przyrody. Niedawno powstał tutaj szlak rowerowy łączący ze sobą Nikiszowiec z Giszowcem. Jest więc dobra okazja, by tu powrócić.

Można też wybrać się do tutejszej restauracji w parku zwanej Dworek pod Lipami albo znajdującej się w odrestaurowanym pięknym białym domu otoczonym dla odmiany kasztanami. Wszystko przypomina bardziej dworek w środku parku. Ciekawostką jest to, że na terenie Restauracji pod Kasztanami znajduje się pole do minigolfa, a alternatywą dla niego jest leżące nieopodal boisko zwane bulodromem. Takie miejsca w Polsce należą do rzadkości, gdyż gra na boisku zwana „la petanque” jest typową rozrywką francuską.

Idąc od strony centralnego parku uliczką, która wznosi się i opada zaintrygował mnie dom, na którym widnieje tablica z napisem „tutaj tworzył Ewald Gawlik”. Okazuje się, że katowicka dzielnica miała swojego Van Gogha (tak nazywano artystę). Malarz tworzył obrazy przedstawiające życie codzienne w dzielnicach takich jak Giszowiec, Nikiszowiec czy Szopienice. Do dziś jego prace można oglądać w katowickich galeriach sztuki. Myślę, że sam Giszowiec również ma w sobie coś co przyciąga coraz częściej artystów. Atmosfera jest tutaj cicha, spokojna pełna swoistej magii, domek o nieregularnych kształtach wśród zieleni mógłby stanowić inspirujące miejsce na pracownię.

Uleganie niepowtarzalnemu klimatowi jaki tutaj panuje nie dotyczy zresztą tylko artystów. Nie bez powodu powstał tutaj ośrodek wypoczynkowy, w którym turyści mogę relaksować się nad dwoma zbiornikami usytuowanymi w lesie nieopodal Giszowca. Kto by pomyślał, że centrum Katowic może być doskonałym miejscem na relaks pośród przyrody. Niedawno powstał tutaj szlak rowerowy łączący ze sobą Nikiszowiec z Giszowcem. Jest więc dobra okazja, by tu powrócić.

Marek Pindral - odwiedził kilkadziesiąt krajów, bacznie obserwując ...

Iza Gamańska - fotograf, z zamiłowania podróżnik. Podróże ...

Marcin Jakub Korzonek - instruktor turystyki rowerowej, dziennikarz, ...

Bartosz Piziak - geograf pochodzący z Rzeszowa, nieodłącznie ...

Współcześnie Kopalnia Guido to jedyna kopalnia węgla kamiennego, ...

Górnośląska Kolej Wąskotorowa to najstarsza na świecie czynna ...

nocleg

gastronomia

zdrowie i uroda

rozrywka

sport

atrakcje

http://veturo.pl/article/1188/giszowiec-zielona-oaza-gornego-slaska/