Śladami szczycieńskich pofajdoków

Atrakcje Szczytna

Tak jak Wrocław ma swoje krasnale, które chowają się w różnych zakamarkach miasta, tak w Szczytnie na ulicach królują pofajdoki. Wystawiają głowy zza winkla, wspinają się na ławki i słupy, maszerują dumnie po chodnikach i poprawiają humor turystom i przechodniom. Wybierz się na spacer ich śladami i znajdź je wszystkie - ale uważaj mogą robić psikusy!

Śladami szczycieńskich pofajdokówPofajdok Jurand

Magdalena Kozułko

Pofajdoki to barwne postacie z regionalnych ludowych przyśpiewek. Na Warmii i Mazurach takim mianem określa się też potocznie nieodpowiedzialnych młodzieńców o kpiarskim usposobieniu i luźnym podejściu do życia. Nic więc dziwnego, że poustawiane w mieście figury małych stworków można przyłapać na robieniu głupich min, figlowaniu i bawieniu się w najlepsze. Pofajdoki są trochę jak zagubieni chłopcy z bajki o Piotrusiu Panie, co nie znaczy, że trudno ich odnaleźć. Wszyscy kryją się w miejscach ważnych dla Szczytna, wśród zabytków i urokliwych zakątków. Idąc ich szlakiem, poznasz historię, najprzydatniejsze i najpiękniejsze miejsca miasta.

Spacer warto rozpocząć nad jeziorem Domowym Małym. Dawniej znajdował się tu targ na którym sprzedawano zwierzęta hodowlane. Dziś historię tego miejsca upamiętnia pofajdok, który siedzi okrakiem na tłustej świni i ze szczerym uśmiechem zachęca przechodniów do wspólnych figli. Scena zupełnie jak z mazurskiej przyśpiewki ludowej: „Mniała baba pofajdoka, roz dwo trzi, 
wsadziła go na prosioka, roz dwo trzi, 
prosiak lato jek szaluny, 
bo ma łagun zakyncuny, roz dwo trzi!”.

Z tą pieśnią na ustach należy obrać kierunek na miejski Ratusz. Idąc w tamtą stronę, napotka się groźnie wyglądającego pofajdoka z siekierą w ręku. Drwal-niziołek czai się pod drzewem i czeka aż przechodnie przestaną zawracać mu głowę i będzie mógł cichaczem podkraść trochę drewna. Może lepiej nie zaczepiać tego zaciętego kolegi? Według legend szczycieńskie pofajdoki są przyjazne i życzliwe, ale nigdy nic nie wiadomo.

Kolejnego z małych sowizdrzałów można znaleźć, kierując się wzdłuż jeziora Domowego Małego. Ukrywa się pod wysokim budynkiem z jasnej cegły. Ukrywa bardzo dosłownie, bowiem jest to więzienny uciekinier, gramolący się ze studzienki kanalizacyjnej i wypatrujący idealnej kryjówki. Niestety, biedak jest w potrzasku pomiędzy więzieniem a sądem. No cóż, ucieczki nie zawsze kończą się powodzeniem. Ważne, by nie tracić dobrego humoru!

Wszyscy poszukujący nie tylko pofajdoków, ale i miłości kierują się natomiast w stronę jeziora Domowego Dużego. Wystarczy minąć pasaż miejski, kościół baptystów i rzeźbę dawnego lidera Czerwonych Gitar - Krzysztofa Klęczona, a potem ruszyć w kierunku molo, by natknąć się na figlarnego pofajdoka-amora. Dzierży on w ręku łuk i strzałę i tylko czeka, by połączyć losy niczego niepodejrzewających przechodniów.

Idąc wzdłuż plaży w stronę bazy wodnej (gdzie między innymi można popływać statkiem wycieczkowym po miejskim akwenie), a następnie kierując się w górę ku ruinom zamku krzyżackiego z XV wieku, natrafić można na walecznego pofajdoka. Malec z opaską na oku, jak u pirata i drewnianym mieczem w dłoni figlarnie szczerzy zęby i zachęca do zabawy w rycerzy. Jest on też bardzo ważnym symbolem, bowiem to stąd, z tego zamku sienkiewiczowski Jurand ze Spychowa pragnął uwolnić przetrzymywaną przez Krzyżaków Danuśkę. Nic dziwnego, że nasz mały przyjaciel przez tutejszych mieszkańców zwany jest właśnie Jurandem.Nasz spacer trwa już trochę długo?

Odpocząć możesz w spokoju na ławeczce na placu Juranda. Czeka tu na ciebie doborowe towarzystwo – dwóch pofajdoków fotografów. Nic dziwnego, że urwisy wybrały sobie właśnie to miejsce. Rozpościera się z niego idealny widok na okolicę, a poza tym ławeczka jest on-line. Można stąd wysłać radosną wiadomość na cały świat – o każdej porze dnia i nocy.

Po przyjemnym odpoczynku należy wziąć się do roboty… Albo jak nasz kolejny przyjaciel, pofajdok-rabuś, pójść łatwą drogą. Czy na pewno łatwą? Na ulicy Odrodzenia, przy budynku banku utknął biedaczysko na ścianie, pod oknem. I jak tu uciec z łupem, gdy się ma lęk wysokości?
Idąc dalej natrafisz na kolejnego malca. Przy aptece na rogu znajdziesz pofajdoka w dziwacznym położeniu. Chciałbyś mu pomóc? To chyba nie będzie konieczne – niziołek jest w zadziwiająco dobrym humorze. Najwyraźniej to tylko jeden z jego sprytnych kawałów.

Ulica Odrodzenia jest domem jeszcze jednego sowizdrzała. Pofajdoka-strażaka należy szukać pod hydrantem. Muskularny i ubrany po strażacku młodzieniec z wielkim wężem gotowy jest w razie potrzeby ratować zabytkową zabudowę ulicy.

By natrafić na kolejnego skrzata wystarczy skręcić w stronę Urzędu Skarbowego. Fiskus znajduje się nieopodal kościoła ewangelicko-augsburskiego wzniesionego około 1719 roku. Tuż przy nim, u wejścia, w kolejce stoi nietypowy biznesmen – pofajdok, który przepuścił ostatni grosz i z wywróconymi na drugą stronę, pustymi kieszeniami szczerzy się do ludzi. Bez grosza przy duszy też można być w dobrym humorze!

Obierając przeciwny kierunek niż na Urząd Skarbowy, trafić można za to do Miejskiego Domu Kultury, który mieści się przy ulicy Polskiej. Tu znajduje się niezwykły kamień, który wskazuje 21. południk. Stąd warto zaczynać wszelkie podróże, zarówno te małe, jak i te duże - takiego zdania jest też tutejszy pofajdok, który z kompasem w ręku planuje swoją wyprawę dookoła świata.

Nieopodal, tuż za budynkiem poczty i Domu Polskiego mieści się szczycieńskie targowisko. Tuż za nim, w pobliżu miejskiego użytku ekologicznego „Mała Biel”, znajduje się ścieżka edukacyjna i plac zabaw dla dzieci. Na rozdrożu ścieżek pieszo-rowerowych stoi natomiast słup, a na nim niczym szpieg z lornetką wisi pofajdok, który wypatruje czegoś w oddali. Być może szuka swoich kolegów, albo sprawdza ilu turystów poddało się, zanim znalazło wszystkich miejskich sowizdrzałów.

Ostatnim pofajdokiem, jakiego spotkacie w mieście jest policjant. Ten praworządny żartowniś ukrywa się w pobliżu „Czerwonego Mostka” tuż przy jedynej w Polsce Wyższej Szkole Policji. Nic dziwnego, że Szczytno zwane jest miastem policjantów, skoro ma takich mundurowych! Zasalutuj pofajdokowi na pożegnanie i czuj się dumny! Właśnie ukończyłeś spacer śladami największych psotników w mieście!

W województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie kętrzyńskim, niemalże 6 ...

Zamek w Nidzicy to jedna z najciekawszych atrakcji ...

Warmia i Mazury kojarzą się przede wszystkim z ...

rozrywka

http://veturo.pl/article/1374/sladami-szczycienskich-pofajdokow/