Paryż z dziećmi

Kiedy dotarliśmy na miejsce, zdecydowaliśmy, że zatrzymamy się w Hyatt Regency Paris-Madeline w samym centrum miasta. Wracając pamięcią do hoteli, w których mieliśmy okazję przebywać, przychodzi mi na myśl jeden, prowadzony przez marokańską kobietę, która sadzając nas na poduszkach, zaserwowała śniadanie w towarzystwie setki kotów…

Paryż z dziećmiParyż

pixabay.com

Dlatego wiem co moja żona miała na myśli mówiąc, że w końcu znalazłem hotel, do którego już samo wejście sprawia przyjemność. I sprawiło nie tylko jej, ale również naszym dzieciom, które miały niezły ubaw z obrotowymi drzwiami. Po zameldowaniu się w recepcji, udaliśmy się do naszych dwóch, połączonych ze sobą pokoi.Zostawiłem dzieci w jednym z nich, wydając im kilka prostych zaleceń: nie bić się, nie biegać w kółko i niczego nie dotykać, po czym zająłem się rozpakowywaniem naszych bagaży. Po kilku minutach wróciłem i musiałem interweniować: koniec z bijatykami, z bieganiem dookoła, koniec z płatnymi filmami w telewizji i wydałem nakaz natychmiastowego odłożenia wszystkich butelek do mini baru.
 
Nie tracąc czasu na siedzenie w pokoju hotelowym, wyszliśmy coś zjeść. Trafiliśmy do jednej z kawiarni na Bulwarze Haussmanna. Niestety było już za późno na drugie śniadanie, a za wcześnie na obiad, więc zaproponowano nam wszystkie opcje z karty. Nie mogliśmy się zdecydować co mamy wybrać. Po chwili namysłu złożyliśmy zamówienie i zaserwowano nam wyśmienite jedzenie, kawę i deser za 60 euro. Niemal od pierwszej chwili urzekli mnie kelnerzy. Ubrani w wąskie krawaty, kamizelki i długie fartuchy wyglądali, jakby byli stworzeni do pracy w tym miejscu. Ponadto uważam, że ich profesjonalizm jest godny podziwu. Zaskoczyli mnie również klienci kawiarni. Zadziwiające jak szybko można zatęsknić do restauracji wolnej od dymu papierosowego - Francuzi są zagorzałymi palaczami. Dwie kobiety, które siedziały obok nas, podczas naszego posiłku wypaliły aż 10 papierosów. A wszystko to w scenerii rodem ze starego filmu. Po posiłku zdecydowaliśmy, że pokażemy dzieciom kilka znanych miejsc, które powinny im się spodobać. Na propozycję wizyty w galerii sztuki nowoczesnej, chórem krzyknęły „nuda!” Równie entuzjastycznie zareagowały na pomysł wjechania na szczyt Wieży Eiffla, mówiąc, że wielokrotnie widziały jej zdjęcia w szkole. Jednak tym razem nie dałem za wygraną i poszliśmy kupić bilety. Kolejka była ogromna, jednak czas jaki w niej spędziliśmy był wart poświęcenia. Widok z góry zaparł dech w piersiach, także naszym dzieciom!

Będąc w Paryżu nie mogliśmy odmówić sobie spaceru wzdłuż Sekwany, mimo iż początkowo obraliśmy inny plan wycieczki. Myślę, że dobrze jest zboczyć ze standardowej trasy zwiedzania, bo dzięki temu zyskuje się możliwość poznania bocznych uliczek i poczucia specyficznego klimatu miasta. Oczywiście podczas takiej podróży istnieje ryzyko popełnienia fatalnej pomyłki. Moja żona przypomniała mi, jak trafiłem do „przyjemnej dzielnicy” w Haight-Ashbury w San Francisco. Jedyne co wtedy chodziło mi po głowie, to powtarzające się pytania: „co się stało z miłością i szczęściem?, dlaczego ten samochód płonie?, czy to jest prawdziwy pistolet?”

W drodze powrotnej zdecydowaliśmy się na podróż statkiem po Sekwanie. Śmiało mogę polecić ten sposób zwiedzania tym, którzy bez żadnego wysiłku chcieliby zobaczyć paryską zabudowę w bardzo krótkim czasie. Nasza wycieczka trwała godzinę, a przewodnik tłumaczył w 7 językach, jeden po drugim. W najdogodniejszej sytuacji znajdowali się Hiszpanie, gdyż to co mówił w danym momencie, idealnie zgrywało się z widokami.

Nie mógłbym pominąć japońskich turystów – entuzjastów fotografowania i filmowania. W ich języku opowiadano na końcu, więc jak oszalali usiłowali uchwycić ostatnie rysy słynnych budowli, grupowo przemieszczając się z miejsca na miejsce. Nie mogę sobie wyobrazić, że ktokolwiek oglądając ich zdjęcia „z wakacji w Paryżu” mógłby być zachwycony dalekimi miniaturami w tle.Przyszła pora na kolejny punkt podróży, a było nim zwiedzanie Katedry Notre Dame. Zrobiła ona imponujące wrażenie na mnie i na mojej żonie. Naszym dzieciom, ten okazały kościół kojarzył się jedynie z bajką „Dzwonnik z Notre Dame”. Zrobiło się już późno, więc zaczęliśmy powoli wracać do hotelu. Plac de la Concord, oświetlany nocą przez Diabelski Młyn, był zachwycający.

Ostatniego dnia naszego pobytu w Paryżu mieliśmy niewiele czasu na zwiedzanie. Wymeldowaliśmy się z hotelu, zostawiliśmy nasze bagaże i poszliśmy na spacer wzdłuż Pól Elizejskich. Są one nie tylko jedną z najpiękniejszych alei na świecie, ale także rajem dla kobiety, która lubi oglądać, kupować  i marzyć o produktach od najbardziej znanych projektantów na świecie. Tysiące sklepowych witryn przyciągają tu tłumy, mimo iż ceny bywają zawrotne. Trzeba zobaczyć Paryżan, aby zrozumieć skąd się wzięło przeświadczenie o ich dobrym modowym guście. Piesza wędrówka po tak urokliwym miejscu sprawiła nam niesamowitą przyjemność. Rosnące tu, starannie pielęgnowane kasztanowce nadają mu elegancki wygląd, a czas płynie zdecydowanie szybciej. Nie zorientowaliśmy się nawet, kiedy dotarliśmy do Łuku Triumfalnego. Niestety nie mogliśmy wspiąć się na jego szczyt – musieliśmy wracać do domu. Wiem, że trzeba sporo zapłacić za mieszkanie w hotelu takim jak Hyatt, ale jego położenie rekompensuje wydane pieniądze. Mieszkanie w centrum, tuż przy stacji metra pozwala na szybkie przemieszczanie się w każde miejsce w Paryżu, co byłoby niemożliwe w przypadku zakwaterowania na obrzeżach miasta.

Meksykiem nie sposób się nie zachwycić. Każdy kto ...

Meksyk jest czternastym pod względem wielkości krajem na ...

Żadna podróż do Meksyku nie może się odbyć ...

Barcelona - historyczna stolica Katalonii, miasto położone nad ...

Grecja przyciąga turystów nie tylko pięknymi widokami, smacznym ...

Jeśli zastanawiasz się dokąd zabrać swoją przyszłą (lub ...

http://veturo.pl/article/1623/atrakcje-paryza-travel-channel/