Lataj w górach

Atrakcje w górach - Hike & Fly

Wspinać się każdy może, ale gdzie wlazłeś, musisz zejść. Czy nie byłoby wygodniej wejść i...  zlecieć na dół. Oczywiście nie zwyczajnie spaść, ale rozłożyć skrzydła i wzlecieć jak ptak. To jest właśnie hike & fly.

Lataj w górachLatać każdy może...

© Sven Käppler/Fotolia.com

Chodzenie po górach – to wielka przyjemność, oczywiście jeśli ktoś to naprawdę kocha. Wysiłek zdrowy, widoki piękne, satysfakcja gwarantowana. Wejść na szczyt – i to nie żadnego ośmiotysięcznika, ale choćby na Skrzyczne (1 257 m n.p.m.) - to znaczy pokonać siebie, zwalczyć swoją własną słabość i wreszcie coś osiągnąć. Tylko to cholerne schodzenie z gór...

Okazało się, że nie tylko ja tak myślę. Wchodzenie na szczyt jest męczące, ale do zrekompensowania przez wymienione wyżej korzyści. Schodzenie – to mordęga, ból kolan, męka... A i spoglądać wokół nie ma jak, kiedy człowiek musi uważać ciągle, żeby się nie wyglebić i boleśnie nie potłuc swej istoty. Ale od czego pomysłowość ludzka, która granic nie zna?

Hike and fly to rozrywka dość nowa, ale stworzona specjalnie z myślą o ludziach, którzy wchodzić na góry lubią, ale schodzić już im się nie chce. Nie, nie nazywamy takich ludzi leniuchami! Przecież wleźli jakoś... I w dodatku z niemałym plecakiem, bo to nieodzowny atrybut tego sportu.

Na czym rzecz cała polega? Wymyślono to w Alpach, ale i u nas sprawdza się na podziw dobrze. Pierwszy etap – czyli hike – jest praktycznie bez zmian. Wchodzimy na szczyt, w miarę wysoki, ale bez przesady. Różnica tylko jest taka, że musimy zabrać odpowiedni sprzęt, żeby móc wykonać etap drugi, czyli fly.

Ten sprzęt – to specjalny plecak ze specjalnym czymś w środku. Lekka konstrukcja – z plecakiem raptem cztery kilo, swoją budową przypomina skrzydło, którego używa się w paralotniarstwie. Dodatkowo potrzebna jest jeszcze sterówka, oraz taśmy i linki, żeby to wszystko sensownie ze sobą połączyć i móc się cieszyć schodzeniem. Czy raczej – brakiem schodzenia... Aha – cała konstrukcja wymaga połączenia z wymienionym na początku plecakiem, który nie służy tylko do spakowania sprzętu, ale jest także czymś w rodzaju uprzęży, do której trzeba się podpiąć.

Kiedy już zatem wejdziemy na wspomniany szczyt i zmontujemy sprzęt, możemy startować... Praktycznie wystarczy kawałek wolnej przestrzeni i odrobina wiatru w twarz. Z tym pierwszym raczej nie będzie problemu, bo szczyty gór rzadki kiedy są zalesione w stopniu uniemożliwającym start. Z tym drugim – problemu nie będzie na pewno, bo nie wie, czy zauważyliście, ale na szczytach zawsze wieje...

A więc rozpakowujemy, montujemy, zakładamy kask i... startujemy! Tu żadne opisy nie są potrzebne i nie wystarczą; kto nie przeżył, ten nie zrozumie, kto przeżył – ten wie.

Ja przeżyłem w zeszłym roku na Skrzycznem, więc wiem, a to, że na początku wymieniłem ten szczyt przypadkiem nie jest. Emocje są wielkie, adrenaliny więcej, jak juchy, szum wiatru we włosach (jak ktoś ma), widok z góry na wszystkich mozolnie się wspinających, albo – jeszcze lepiej – na tych powoli złażących. To jest naprawdę coś, co warto przeżyć, choćby po to, żeby opowiedzieć wnukom lub napisać do przyjaciół.

A jeśli uważacie, że sport ten wiąże się jednak z przykrościami etapu pierwszego i włazić nigdzie nie macie zamiaru, choć polatać i owszem, to... Polecam Skrzyczne. Po pierwsze – w Szczyrku, u podnóża tej wspaniałej miejscówki, można bez problemów zaparkować auto i zjeść obiad (choć to drugie raczej w drodze powrotnej, żebyście nie mieli dyskomfortu podczas lotu). Po drugie – jest tam kilka wypożyczalni stosownego sprzętu, oraz instruktorzy, niezbędni przynajmniej za pierwszym razem. Po trzecie – w Szczyrku okaże się, że nie musicie odbywać etapu pierwszego na własnych nogach. Jest wyciąg czynny przez całe lato.

Wygodny wyciąg krzesełkowy, dwumiejscowy (czyli wy i plecak), tylko z jedną przesiadką, wywiezie was na sam szczyt, skąd widok malowniczy i gdzie miejsce do startu przepiękne, bo jest tam trasa narciarska spełniająca wymogi FIS, czyli kawał gładkiego miejsca i to dość ostro w dół idący. A ponieważ na wchodzeniu oszczędziliście miejsca, więc i polatać dacie radę nieco dłużej. W najbardziej zatłoczonych godzinach nad szczytem unosi się kilkunastu amatorów swobodnego lotu; widok przepiękny, a tłoku nie ma. Bo nieba starczy dla wszystkich...

Podobno Beskidy to nie bajka. Tymczasem przygodę z ...

Alternatywą dla pieszych wycieczek górskich może być wyprawa ...

Jeżeli ktoś wybiera się na wakacje i nie ...

Góry mają swój niepowtarzalny urok, nie dziwi zatem ...

"Rowerowa Kraina" - Interaktywna mobilna mapa Szklarskiej Poręby ...

Jeśli znajdziemy się w okolicach Beskidu Żywieckiego z ...

nocleg

gastronomia

rozrywka

atrakcje

http://veturo.pl/article/341/hik-and-fly/