Zakopane - atrakcje - Baca, Gazda, Juhas i inne bajki

W obcym kraju język może być obcy, ale we własnym kraju język trzeba obowiązkowo rozumieć. Co jednak zrobić, kiedy gazda nie jest bacą, a baca juhasem? Krótki kurs gwary góralskiej. Tylko dla niezorientowanych.

Zakopane - atrakcje - Baca, Gazda, Juhas i inne bajkiGórlaskie kapelusze

© Studio Barcelona/Fotolia.com

Wszystkie poradniki turystyczne radzą (i radzą dobrze!), że jeśli jedzie się do jakiegoś obcego kraju, to warto poznać kilka podstawowych pojęć w obowiązującym tam języku. Może nie chodzi dokładnie oto, aby móc się swobodnie w obcym języku porozumieć, ile raczej o to, aby czegoś niechcący nie palnąć. Chociaż, prawdę mówiąc, w obcym kraju wybacza się turystom znacznie więcej, także w sferze językowej. Ale we własnym kraju? No, po prostu nie wypada nie móc się dogadać, czy – o zgrozo! - coś mocno pokręcić.

A takie niebezpieczeństwo grozi każdemu turyście, który z Polski Centralnej lub znad morza wybierze się w najsłynniejsze, najbardziej malownicze i najwyższe polskie góry. Bo w Tatrach i okolicach językiem urzędowym jest wprawdzie nadal język polski, ale każdego turystę obowiązuje choćby elementarna znajomość gwary podhalańskiej.

Gwara góralska to jedna z gwar dialektu małopolskiego, występująca oczywiście na terenie Podhala. Ciekawostką jest fakt, że stanowi jedną z najbardziej żywych gwar w Polsce, a spośród wszystkich gwar, nie tylko z tego regionu, jest po pierwsze najbardziej znana, a po drugie – najlepiej zachowana. Warto pamiętać, że gwara podhalańska została zaprezentowana w literaturze i „udostępniona” szerszemu gronu odbiorców na przełomie XIX i XX wieku za sprawą Kazimierza Przerwę-Tetmajera i cyklu opowiadań „Na skalnym Podhalu”. Wkrótce w literaturze zapanowała swoista moda na jej używanie; zapewne dlatego, że głównym kulturalnym ośrodkiem w tamtych czasach był Kraków, więc w Tatry niedalecko...

A teraz ogólnie o samej gwarze. Jej cechą charakterystyczną jest bardzo pokaźny zasób rodzimego, właściwego tylko dla niej słownictwa. Stąd tak wiele wyrazów o brzmieniu dziwnym i oryginalnym. Ciupaga na przykład. Ale tu jedna ważna uwaga – wiele wyrazów w gwarze podhalańskiej to zapożyczenia z innych języków! Aż trudno uwierzyć, ale tak popularne określenia jak „baca”, czy „juhas” pochodzą z języka węgierskiego, a „watra” czy „bryndza” z rumuńskiego. Są też niemieckie „hamry”, czy słowacki „frajer” (ale to słowo znaczy zupełnie co innego, niż myślicie ;-) ). Oczywiście są też słowa wyjątkowe dla tej gwary i z niej bezpośrednio pochodzące, takie jak „siklawa” czyli wodospad, „kumoterki” czyli małe sanki, albo „dutki” czyli pieniądze.

Ale słownictwo to nie wszystko! Oczywiście warto wiedzieć, że „bryndza” to owczy ser, „watra” to ognisko pasterskie rozpalane w „kolibie”, czyli szałasie, a ów „frajer” to... kochanek. Warto wiedzieć, że „baca” jest szefem „juhasa”, a „cepr” to każdy, kto nie jest miejscowym – i nie jest to określenie obraźliwe! Znajomość podstawowych określeń nie zaszkodzi i dla „ceprów” jest sprawą ambicji.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech gwary podhalańskiej jest końcówka -ek bądź -ak w niektórych formach odmiany czasowników. Czyli mówienie „miołek” zamiast „miałem”, czy „chciołek” zamiast „chciałem”. Warto zwrócić na ten fakt uwagę, bo jest to pozostałość aorystu, czyli jednego z czasów przeszłych, obecnego dawno, dawno temu w języku prasłowiańskim. A więc już nie „gwara”, ale archiwum historii rozwoju języka polskiego.

Inną ciekawą rzeczą jest akcent inicjalny, czyli akcentowanie pierwszej sylaby wyrazu, a więc odmienny niż w języku polskim (gdzie występuje akcent paroksytoniczny, czyli na przedostatnią sylabę wyrazu). Akcent ten prawdopodobnie także jest reliktem pochodzącym z epoki języka staropolskiego, choć niektórzy upatrują w nim wpływu języka słowackiego.

Warto także zwrócić uwagę na dwa najczęściej popełniane przez „ceprów” błędy, które nawet ciężko nazwać językowymi...

Po pierwsze, panuje dość powszechne przekonanie, że każde zdanie mówione „po góralsku” należy zakończyć słowem „hej”. To zapewne zasługa filmów z Janosikiem, a dokładniej – nieuważnego ich oglądania... Bo w rzeczywistości słowo to używane jest raczej na początku zdania, a występuje dość powszechnie w ludowych przyśpiewkach („Hej, bystra woda...” na przykład). A jeśli używane jest na końcu zdania, to wyłącznie w formie dodatkowego potwierdzenia (i jest to kalka z języka słowackiego), czyli możemy zapytać „Przyjdziesz jutro, hej?” i uzyskać odpowiedź „Hej, przyjdę...”

A błąd drugi? Nie należy do każdego mieszkańca Tatr i okolic zwracać się per „baco”. Bo nie każdy góral to baca...

Jednym z ciekawszych pomysłów na spędzenie wakacji są ...

Najstarszy w Zakopanem, niewielki Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym ...

Zwiedziłeś już Zakopane i wędrowałeś pogórach lub dopiero ...

Kiedy planujemy wypad do Zakopanego, niemal zawsze na ...

Niewiele rzeczy smakuje lepiej niż zasłużony relaks. Dlatego ...

Zakopane - zimowa stolica Polski i miasteczko pełne ...

nocleg

gastronomia

rozrywka

sport

atrakcje

http://veturo.pl/article/377/gwara-tatrzanska/