Archikatedra św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu

Atrakcje Wrocławia

Legendy wrocławskie zwiane są nie tylko z Ostrowem Tumskim, ale także z najważniejszym kościołem miasta – Archikatedrą św. Jana Chrzciciela. Główna wrocławska świątynia może się pochwalić nie tylko własnymi duchami, ale także odrobiną magii.

Archikatedra św. Jana Chrzciciela we WrocławiuKatedra wrocławska

fot. Mateusz Grochocki

Wrocławska archikatedra wybudowana została około trzynastego wieku. Była potem kilkakrotnie przebudowywana, m.in. z powodu zniszczeń wojennych. Stare mury są niczym karty, na których zapisane zostały niesamowite historie przekazywane przez Wrocławian z pokolenia na pokolenie.

Strzeż się białych róż

Duchowni pełniący służbę w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela do dziś wierzą, że dzień ich śmierci wyznacza biała róża znaleziona na krześle w świątyni. Pewien żyjący w XIX wieku wikary, który znalazł kwiat, odwrócić zły los i przerzucił różę na krzesło starszego kolegi. Podstęp nie odczynił klątwy. Za trzy dni dzwony katedry ostatecznie potwierdziły śmierć wikarego.

Legenda ta ma swoje korzenie w czasach biskupa Wawrzyńca. Duchowny ten szczególnie pokochał białe róże. Pewnego wieczoru, wierni służący, chcąc mu zrobić przyjemność, wypełnili kwiatami całą sypialnię kanonika. Biskup Wawrzyniec tej własnie nocy zasnął na wieki, odurzony słodkim zapachem ukochanych róż. Inni twierdzą, że Wawrzyniec kochał nie kwiaty a pewną kobietę imieniem Agnieszka (w tamtych czasach kapłani mogli mieć żony). Los nie był jednak dla zakochanych łaskawy i dziewczyna zmarła. Na jej grobie posadzono krzew białej róży. Słudzy duchownego, chcąc ukoić rozpacz po stracie ukochanej, udekorowali jego pokój kwiatami. Nocą zaś biskupowi ponoć ukazała się postać dziewczyny, podała białą róże i zabrała ze sobą do nieba.

Magia zaklęta w kamieniu

Po bokach wejścia do Katedry św. Jana Chrzciciela stoją dwie zniszczone rzeźby. Można jeszcze rozpoznać w wytartych kamieniach rysy lwa oraz orła. Wrocławianie wierzą, że figury te przynoszą miłość samotnym. Wystarczy, że kobieta pogłaszcze lwa, mężczyzna – orła. Sadząc po stanie rzeźb niejedna panna i kawaler uwierzyli w obiecane im szczęście.

Kaplicy Elektorskiej strzeże rzeźba Matki Boskiej z dzieciątkiem. Związana z nią legenda pochodzi z czasów II wojny światowej, kiedy kościół był niemieckim magazynem amunicji. Rosjanie dowiedzieli się o tym i zaatakowali świątynię. Podczas bombardowania katedry Madonna spadła z cokołu. Wtedy nagle ogień trawiący budynek zatrzymał się przed nią i zgasł. Z pożaru ocalały trzy kaplice: Mariacka, św. Elżbiety i Elektorska.

Na południowej wieży turyści zobaczyć mogą głowę, która wystaje z muru. Twarz zastygła w krzyku należała do biednego młodzieńca, który zakochał się w córce bankiera. Ojciec obiecał mu rękę córki wtedy, gdy chłopak zdobędzie majątek. Po kilku latach młodzieniec powrócił do miasta bogaty. Pieniądze pochodziły jednak z rozboju i bankier znów musiał odmówić. Wściekły chłopak podpalił dom bogacza i chcąc podziwiać swoją zemstę wdrapał się na wieżę katedry i patrzył wychylając się przez okno. Mury kościoła ukarały go za niegodziwość i uwięziły na zawsze.

Duchy żałobne

Starsi mieszkańcy przekonują, że w Katedrze Wrocławskiej dzieją się cuda. Jednym z nich jest widmowy kondukt żałobny, który 22 stycznia (w dzień św. Wincentego z Saragossy, patrona kapituły) przemierza nawę główną. Ci, którzy widzieli owo zjawisko opowiadają, że w pustym kościele słychać wtedy śpiewy chóralne, szeptane modlitwy oraz bicie dzwonów.

Kondukt żałobny składający się z duchów pojawia się co roku. Podobno pierwszy raz widziano go w dniu śmierci Henryka i Marii – dwojga nieszczęśliwych kochanków, którzy odnaleźli się po latach, ale nie mogli już być razem. Mężczyzna właśnie złożył śluby kapłańskie, powierzył swe życie Bogu. Miłość do Marii nie dawała jednakże Henrykowi spokoju. Postanowił porwać ją, wywieźć nocą do Wrocławia i ukryć przy zakrystii, gdzie mieszkał. Rano miał prosić o wstawiennictwo u swojego wuja, kanonika Katedry. Plan Henryka nie powiódł się. Gdy tylko młodzi przekroczyli próg kościoła, zobaczyli widmowy kondukt żałobny, który modlił się za duszę zmarłego Henryka. Mężczyzna tak się przeraził wizji, którą zobaczył, że umarł u stóp ukochanej. Maria nie mogąc patrzeć na śmierć kochanka umarła z rozpaczy.

 

Przyjeżdżający do Wrocławia turyści mogą być zdziwieni potrawą, ...

Położony na Dolnym Śląsku Wrocław jest miastem licznie ...

We Wrocławiu jest wiele fascynujących miejsc, jednak największe ...

Co roku 25 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień ...

Wrocławski Mostek Czarownic to nie tylko miejsce, gdzie ...

Wrocław, jak przystało na miasto odwiedzane przez rzesze ...

nocleg

gastronomia

rozrywka

sport

atrakcje

zakupy

http://veturo.pl/article/12/legendy-katedry/