Zwiedzanie Norymbergi jesienią i zimą

Czy jesienią lub zimą jest sens wybrać się do Norymbergi, która nie przez przypadek nazywana jest „Wenecją Niemiec”? Odpowiedź jest prosta: zdecydowanie tak. Bo nawet przy chłodnej, wietrznej, a czasem i deszczowej, pogodzie nie sposób nudzić się w tym mieście.

Zwiedzanie Norymbergi jesienią i zimąNorymberga

fot. Bartosz Król

Choćby dlatego, że Norymberga szczyci się świetnie zachowanymi podziemnymi korytarzami skalnymi. Powstawały one sukcesywnie już od 1380 roku, tworząc kilkukondygnacyjny system, który głównie wykorzystywano jako miejsce leżakowania piwa (dodatkowo także w celu stworzenia zbiorników wodnych i systemów wodociągowych). A wiedzieć trzeba, że według średniowiecznych reguł wytwórcy piwa w Norymberdze mieli obowiązek posiadania piwnic, a istniały już wtedy 42 browary miejskie, w których posiadaniu było aż 25 tys. m. kw. powierzchni piwnicznej. Co ważne, panowała (i dalej panuje) w nich stała temperatura: 8-12 stopni Celsjusza. Dzięki temu (oraz dzięki istniejącym od XIV wieku systemom wentylacyjnym), w czasie II wojny światowej piwnice te wykorzystywano jako schrony.

Po połączeniu ich korytarzami i stworzeniu dodatkowych wyjść poza starówką, ich pojemność szacowano na 15-20 tys. osób. W dniu ostatecznego zburzenia miasta po nalotach 2 stycznia 1945 roku pomieściły one jednak aż 35-40 tys. osób, co pozwoliło znacznie zredukować liczbę ofiar wśród ludności cywilnej. Po zakończeniu działań wojennych piwnice aż do lat 50., zanim zakończyła się odbudowa miasta, często używane były jako mieszkania. Później natomiast służyły już tylko głównie do przechowywania ogórków i kiszonej kapusty, bo wskutek rozwoju techniki chłodniczej ich znaczenie dla browarnictwa wyraźnie spadło. Obecnie podziemne labirynty stanowią nie lada atrakcję dla gości z całego świata. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo podczas oprowadzeń z przewodnikami można wysłuchać mnóstwa różnego rodzaju ciekawostek. W Historycznym Bunkrze Sztuki absorbują choćby opowieści o tym, jak starannie Niemcy zabezpieczali dzieła sztuki na czas wojny – tak swoje (w tym regalia cesarskie, Pozdrowienie Anielskie czy globus Behaima, czyli najstarszy zachowany globus na świecie), jak i cudze, które ochoczo kradli podczas agresji zbrojnej (w tym słynny ołtarz Wita Stwosza z krakowskiego Kościoła Mariackiego). Godne polecenia są też podziemia, do których wchodzi się na tyłach Starego Ratusza oraz te z wejściem na Placu Albrechta Durera.

A skoro już o tym wielkim artyście mowa, to koniecznie trzeba zajrzeć do Domu Albrechta Durera, który stoi przy Placu Zwierzynieckim. Należy przy tym podkreślić, że nie jest to jednak dom rodzinny (takowy znajduje się w innej części starówki), a miejsce, w którym artysta spędził ostatnie 19 lat życia. Co ciekawe, czteropiętrowa konstrukcja z 1420 roku uchodzi za jedyny tak dobrze zachowany dom w północnej Europie, który należał kiedyś do artysty epoki renesansu. Dziś mieści się tam muzeum poświęcone twórczości mistrza, w którym można zapoznać się z technikami artystycznymi stosowanymi przez niego i zobaczyć najwyższej jakości kopie jego obrazów (oryginały rozsiane są po galeriach na całym świecie, z których najbliższa to Germańskie Muzeum Narodowe w… Norymberdze).

Bez oglądania się na aurę można również zwiedzać trzy okazałe świątynie, których szczyty górują nad Starym Miastem. Kościoła św. Wawrzyńca słynie przede wszystkim z Pozdrowienia Anielskiego – wyrzeźbionego w drewnie przez Wita Stwosza. Z zewnątrz z kolei konstrukcja wyróżnia się dwoma potężnymi wieżami i rozetą, której żadna z ośmiu osi nie przebiega pionowo lub poziomo, przez co całość sprawia wrażenie jakby toczyła się niczym koło. Stojący przy rynku kościół Najświętszej Maryi Panny znany jest natomiast głównie z ruchomej instalacji zegarowej. Choć od czasu jej powstania minęło już pół tysiąca lat mechanizm nadal wzbudza entuzjazm i codziennie tuż przed dwunastą w południe niezliczone grupy i grupki turystów przystają przed fasadą świątyni, aby obejrzeć pochód figurek pod zegarem na wieży i wysłuchać melodii „odgrywanych” przez dwójkę trębaczy w niebieskich pelerynach. W kościele św. Sebalda warto natomiast zwrócić uwagę na nagrobek św. Sebalda (patrona miasta), który pochodzi z warsztatu kolejnego renesansowego mistrza: Petera Vischera.

Sporo czasu można też spędzić w muzeach. Zarówno tych „mniej poważnych” (Muzeum Zabawek), „bardziej poważnych” (Germańskie Muzeum Narodowe, Muzeum Niemieckiej Kolei), jak i „bardzo poważnych” (Memorium z słynną Salą 600, gdzie odbywał się tzw. proces norymberski, czy też Centrum Dokumentacji NSDAP – w skrócie znane jako Dokuzentrum). Wystarczy tylko kupić bilet na lot Ryanairem z Krakowa…

Mówiąc o Bawarii, mamy na myśli przede wszystkim ...

Mało kto wie, ale Norymberga bywa określana mianem ...

Trasa prowadzi z Berlina przez Brandenburgię i region Meklemburgia-Vorpommern do ...

Łaba to druga pod względem długości rzeka w Niemczech, ...

Jedną z najbardziej popularnych tras rowerowych w Europie jest szlak ...

http://veturo.pl/article/3598/norymberga-zwiedzanie-miasta-jesien-zima/