Baszta Czarownic - miejsce z przeklętą historią

Będąc w Słupsku warto odwiedzić owiane złą sławą miejsce - Basztę Czarownic, w której niegdyś uśmiercano kobiety zajmujące się magią.

Baszta Czarownic - miejsce z przeklętą historią  Baszta Czarownic w Słupsku

foto Coachgodzup1/Foter/CC BY

Osobliwy zabytek w miasteczku leżącym na Pomorzu nie wołuje już grozy, nie straszą nią swych córek słupskie matki, ale wygląd budynku pobudza wyobraźnię, tym bardziej że z dachu spogląda na nas ruszająca się na wietrze wiedźma.

Baszta Czarownic stoi przy ulicy Francesco Nullo 13, pomiędzy niezbyt ładnymi blokami, za to nad uroczo wijącą się rzeczką Słupią. Trudno zatem wyobrazić sobie, że to właśnie w tym średniowiecznym budynku postanowiono utworzyć więzienie dla kobiet posądzanych o czary. I bynajmniej nie zrobili tego ludzie epoki średniowiecza.

Pierwszy wyrok na czarownicę na Pomorzu został wydany w 1548 r., a więc na krótko po tym, jak Księstwo Pomorskie przyjęło oficjalnie reformację na sejmie w Trzebiatowie w 1534 r. Z kolei to XVII wiek obfitował w Słupsku w polowania na „mądre baby”, jak nazywano kobiety odczyniające uroki. Źródła mówią, że stracono tutaj aż 18 wiedźm. Pierwszymi ofiarami były dwórki księżnej Anny de Croy – Scholastyka i Runga, a ostatnią Anna Kosbad – służąca z Rowów.

Wspomniana księżna Anna de Croy osiadła na słupskim zamku w 1623 roku. Ta ostatnia przedstawicielka rodu Gryfitów przyczyniła się do odbudowy Starego Miasta w Słupsku. Księżna z własnych pieniędzy odbudowywała zamki i folwarki po wojnie trzydziestoletniej, sprowadziła także do miasta nad Słupią pamiątki należące do rodu Gryfitów. Niestety, niechlubnie zapisała się  na kartach słupskiej historii jako osoba odpowiedzialna za pierwszy proces o czary w  tym mieście.  W 1651 r. to właśnie Anna de Croy oskarżyła dwie wspomniane dwórki – Scholastykę i Rungę - o podanie zatrutego przy pomocy magii napoju. Oskarżone torturowano właśnie w baszcie nad Słupią i po wymuszonych zeznaniach spalono na stosie.

Najsłynniejszą słupską czarownicą była jednak Triny Papisten (Kathrin Zimmermann), którą posłano na stos w 1701 roku. Legenda mówi, że oskarżono ją o rzucenie uroku na bydło sąsiadów, o udział w sabatach czarownic i posługiwanie się magią. Podobno długo nie przyznawała się do winy, kiedy jednak zaczęto wylewać na jej rozciągnięte ciało rozgrzany ołów, przyznała się do wszystkiego, co jej zarzucano. Tym samym posłała siebie na stos – za bycie czarownicą.

Wewnątrz baszty mieści się Galeria Kameralna, gdzie można podziwiać sztukę współczesną, jednak z historii budynku nie uczyniono żadnego atutu, o jej najciekawszym i najdramatyczniejszym przeznaczeniu informuje jedynie tablica na bocznej ścianie. Z wieży zerka na nas także wspomniana wcześniej wiedźma.

Szukasz idealnego miejsca na rodzinne wakacje nad Bałtykiem? ...

Przepiękna plaża, słoneczna i tłoczna promenada, molo i ...

Najbardziej charakterystycznym elementem krajobrazu Jarosławca - i zarazem ...

Gmina  Smołdzino  to  jedno  z  niewielu  miejsc  nad  ...

Jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych gminy Smłodzino jest ...

Co roku setki Polaków szukają tego cennego pierwiastka ...

nocleg

zdrowie i uroda

rozrywka

sport

atrakcje

http://veturo.pl/article/1163/baszta-czarownic-miejsce-z-przekleta-historia/